Wiek: po 20, ale ciągle przed 25 ;) Temat: Zakochałam się w najlepszym przyjacielu. Bardzo trudny z niego człowiek, dosyć depresyjny z masą problemów i niełatwo mu wykrzesać z siebie jakieś odczucia do ludzi z prostej przyczyny - nie lubi ich. Paradoksalnie dlatego tak się zaprzyjaźniliśmy, bo spotkałam go w momencie, gdy po Zakochałam sie w przyjacielu Mam problem zakochałam sie w przyjacielu ! Znamy sie juz 7 lat , a ja teraz zobaczyłam że on mi sie podoba ,ale ja wiem wszystkie jego tajemnice , a on moje ;(((Chcę być z nim ale bąje sie że jak sie rozstaniemy to nasza przyjaźń też się rozpadnie. Rozmawiałem z jej koleżanką. Ona mi powiedziała, że ona zauważyła, że mi sie podoba. Koleżanka powiedziała jej, że ja się w niej zakochałem. On nic nie odpowiedziała. Powiedziała że zostawi do dla siebie. Co mam robić? Powiedzieć jej, że ją kocham czy odpuścić?-- Dodano 23 Mar 2013, 20:15: --Proszę o szybką odpowiedź!!! Najlepsza odpowiedź. odpowiedział (a) 19.02.2012 o 19:33: możesz jej tego nie mówić .. zrób tak : ze jak następnym razem zapyta cie skąd masz na przykład te spodnie .. to powiedz , ze je dostałaś od kogoś , lub mama ci kupiła , i nie wiesz gdzie , bo sama ci je kupowała . xdd. a jeżeli , już chcesz jej to powiedzieć wprost Odp: Nieszczęśliwie zakochany w przyjaciółce. "Preferuje iść w kierunku przyjaźni". Ciężko Ci dalej pojąć, że nie ma takiej zdrowej przyjażni, przyjaciół szukaj wśród kolegów. Wcale nie jest powiedziane, jak tu niektórzy sugerują, że dziewczyna jest taka czy owaka, nie ma w tym nic złego, że z kimś się całowała. Nie umiem powiedzieć koleżance z klasy, że ją kocham. Jak to zrobić ? 2011-02-25 00:56:47; Jak powiedzieć koleżance z klasy czy będzie ze mną chodzić 2011-05-20 21:24:20; Czy powiedzieć mojej koleżance z klasy że ja kocham? 2012-12-09 17:09:04; Jak powiedzieć koleżance z klasy że sie w niej zakochałem? 2021-03-17 14:08:23 Jak powiedzieć przyjaciółce, że nie chce przeklinać? 2012-03-12 18:25:15; Jak powiedzieć przyjaciółce że chce z nią uprawić sex? 2020-07-01 14:46:20; Jak powiedzieć chłopakowi że chce go pocałować z języczkiem ? 2011-12-29 14:19:59; Jak powiedzieć przyjaciółce że też chce być wysłuchana? 2010-08-28 13:49:00 zHB9XeF. Umawiasz się z nią gdzieś? Chodzicie gdzieś razem? Jeśli nie, to zaproś ją na spacer, jakiś koncert, czy na zwiedzanie czegoś. Tam chwilę potrzymaj ją za rączkę, lekko obejmij ramieniem...powoli przyzwyczajaj do bliskości. Jak już oswoicie się z bliskością, pewną czułością, to powiedz jej, że wszystko to co mówiłeś, było prawdą, że czujesz coś więcej, niż przyjaźń. Na początku nic więcej, /chyba że ona odpowie pozytywnie/ ale jeśli nie, to nie zrażaj się. Czasem ktoś potrzebuje czasu, by zrozumieć swe uczucia, bo zakładam, że one jednak są. Przyjaźń jest blisko miłości, ale to, co zakodowane /przyjaźń/ tworzy pewną blokadę. Trzeba dość delikatnie ją przełamywać. A ty nie świruj w szkole. Skup się na nauce, bo ona zda, a ty oblejesz rok i nawet nie będziesz mógł na nią popatrzeć. Przyjaźnie damsko-męskie są skomplikowane – każdy to powie. Ale czy każdy jest w stanie powiedzieć, w którym momencie przyjaźń przeradza się w miłość? Granica potrafi być bardzo płynna. Postaram się dzisiaj zwrócić uwagę kobietom na sygnały świadczące o tym, iż ich przyjaciel się w nich zakochał. Może stanie się to przyczynkiem do poważnej rozmowy na temat ich relacji i przyszłości – razem bądź osobno. JAK SIĘ ZACHOWUJE ZAKOCHANY PRZYJACIEL? 1. Zabiera na rodzinne spotkania i przyjęcia Skoro przyprowadza przyjaciółkę i poznaje ją z jego najbliższymi to jest ona dla niego kimś szczególnym. Chciałby, aby złapała z nimi dobry kontakt, a w perspektywie stała się członkiem rodziny. 2. Organizuje romantyczne spotkania pod jakimkolwiek pretekstem Będzie chciał się nagle wygadać, coś omówić, przejechać sam na sam. Stworzy przy tym romantyczny klimat jak nigdy wcześniej. Będzie się starał, aby to spotkanie bardziej przypominało randkę. 3. Często zaprasza do siebie Wysuwa propozycje spotkania u niego w domu, a nie na mieście. Zaprasza wprost albo pokątnie, czego wcześniej nie robił. Sugeruje, że mogłaby go odwiedzić, gdyby niechcący pojawiła się w jego okolicy. 4. Kupuje wino i smakołyki na wspólne spotkania we dwoje Jakby czasy kumplowskiego piwa i pizzy na cienkim odchodziły w zapomnienie. Pragnie rozluźnić atmosferę i uczynić spotkanie bardziej intymnym przeżyciem. 5. Jest trochę nieśmiały i zestresowany w kontakcie w cztery oczy Zależy mu na tym, by wypaść jak najlepiej, więc trudno mu opanować swoje nerwy. Zdarza mu się zacząć zdanie i urwać je w połowie. Nie chce niczego zepsuć, więc ma opory przed wyznaniem tego, co czuje. 6. Wciąż pomaga i wsłuchuje się w potrzeby Jest czujny na to, w jakim nastroju i stanie jest jego przyjaciółka. Wyciąga do niej rękę nawet, gdy nie prosi go o pomoc. Wyłapuje z rozmów jej marzenia, po czym za chwilę je spełnia. 7. Przychodzi wystrojony na spotkanie Zaczął przywiązywać wagę do swego wyglądu. Prosi ją o rady w sprawie jego garderoby. Pyta się, jaki typ aktora przypada jej do gustu oraz na co zwraca uwagę u mężczyzn. Chciałby się jej podobać, więc stara się sprostać jej oczekiwaniom. 8. Całuje w policzek czulej/namiętniej To nie jest zwyczajny cmok w policzek jak do tej pory. Jest w tym więcej zaangażowania, czułości, a nawet namiętności. Ogranicza przy tym dystans i nie boi się podejść do niej bliżej. 9. Ciągle wspomina Przypomina sobie szczegóły, a nawet szczególiki z ich wspólnej przeszłości. Potrafi zacytować niektóre zdania, powiedzieć jaka była pogoda i jak wyglądał moment, kiedy się poznali. Świadczy to o tym, że jego przyjaciółka znalazła stałe miejsce w jego myślach. 10. Jest podekscytowany i rozpromieniony Nawet po krótkiej rozłące nie może opanować szczęścia ponownego spotkania. Z tęsknoty usycha, a gdy przyjaciółka się pojawia nagle ożywa i na niego usta powraca szeroki uśmiech. 11. Nie jest zainteresowany innymi kobietami Inne kobiety mogą zupełnie nie istnieć. Interesuje go zdrowie, bezpieczeństwo i samopoczucie jego przyjaciółki. Jeżeli stałoby się jej coś złego, bez namysłu skończyłby rozmowę z Miss Polonia i poleciał ją ratować. 12. Jest delikatnie zazdrosny Jeżeli jakiś mężczyzna kręci się wokół jego przyjaciółki czuje niepokój. Stara się tego zbytnio nie okazywać, ale boli go, gdy ona opowiada o innych w jego towarzystwie. Jednak widać, że każdego innego mężczyznę obśmiewa bądź uwydatnia jego wady. 13. Zawsze bardzo mocno przytula na pożegnanie Dąży do fizycznej bliskości. Pożegnanie to idealny moment do tego, by ją w końcu przytulić i poczuć blisko siebie. Chciałby, aby ta chwila trwała wiecznie. Poza tym coraz trudniej mu się z nią rozstać. Zdjęcia i fotosy pochodzą z filmu „Love Rosie”, w którym zagrali Lily Collins i Sam Claflin. Źródło zdjęć i fotosów: fot. Adobe Stock Przyjaźń trzeba pielęgnować, dbać o nią niczym o delikatny kwiat. I trzeba jej poświęcać czas. Teraz już to rozumiem. Obudź się – szepczę, chociaż przecież dobrze wiem, że Anita mnie nie słyszy. – Obudź się, to ja, twoja przyjaciółka... A potem dopadają mnie złe myśli, te same, które już tak długo próbuję od siebie odgonić. "Czy naprawdę mam prawo nazywać się w ten sposób?". Wydawało mi się, że jestem Anicie najbliższa. Przecież powinnam coś zauważyć, pomóc jej... tymczasem ja byłam zajęta swoim życiem i atrakcyjniejszymi sprawami. I nie zauważyłam, co się z nią dzieje. Czy kiedykolwiek potrafię to sobie wybaczyć?! Może dlatego przychodzę do tego szpitala codziennie, zmieniam pościel, przynoszę ciasto, a potem sama je zjadam. I opowiadam, opowiadam, opowiadam... Co nowego powiedział dziś Konrad, z kim umawia się Waldek – nawet to nie potrafi jej zranić. Anita jest od wielu tygodni w śpiączce i lekarze nie dają wielkich nadziei. A ja nie prostuję, gdy jakiś nowy, przychodzący na dyżur, stwierdza: – Pani pewnie siostra? Kiedyś byłyśmy jak siostry. Tylko ta odrobinę starsza, wydawałoby się mądrzejsza, czyli ja – w chwili próby zawiodła. Znamy się od dwudziestu siedmiu lat. Od pierwszych dni swojego życia. W zasadzie znałyśmy się jeszcze przed urodzeniem, bo nasze mamy też się przyjaźniły. W podobnym czasie wyszły za mąż, w podobnym czasie urodziły dwie jasnowłose i niebieskookie dziewczynki. Razem chodziłyśmy do przedszkola, potem do tej samej podstawówki. Można by powiedzieć, że byłyśmy na siebie skazane. Tym bardziej, że żadna z nas nie ma rodzeństwa, więc byłyśmy dla siebie jak prawdziwe siostry. Rodzice Anity nawet starali się o braciszka dla niej, ale niestety – ciocia straciła ciążę w szóstym miesiącu. To po tym wydarzeniu tak bardzo się ponoć zmieniła. Zamknęła się w sobie, popłakiwała po kątach, a nawet – czego dowiedziałam się dopiero jako dorosła kobieta – próbowała odebrać sobie życie. Kiedy Anita miała siedem lat, jej mama wyjechała za granicę. I już nie wróciła. Znalazła dużo młodszego i zerwała z rodziną wszelkie kontakty. Ja najlepiej wiem, jak Anita tęskniła za matką. To wtedy stała się tak częstym gościem w naszym domu. A moja mama starała się pomóc jak umiała – kupowała Anicie ubrania podobne do moich, piekła placki z jabłkami, wysłuchiwała zwierzeń, na które wujek – rozgoryczony wówczas, samotny i zapracowany – nie miał czasu. Lubiłam wtedy myśleć, że to dzięki opiece mojej rodziny Anita potrafiła poradzić sobie z trudną sytuacją życiową. Była taka poukładana, świetnie się uczyła. Zawsze wiedziała, kim będzie w życiu. Wiedziała też, że wcześnie założy rodzinę i że nigdy nie porzuci swojego dziecka. Jak ja jej zazdrościłam tej żelaznej konsekwencji, która czasami aż mnie przerażała! Pamiętam, jak uczyłyśmy się do klasówki z biologii. Anita wkuwała cały wieczór, ale ciągle zdawało jej się, że umie za mało. Przepytywałam ją, a ona kilka razy się pomyliła. Była za to na siebie wściekła: – Jeśli nie dostanę czwórki, za karę nie pojadę na obóz – powiedziała. Postukałam się w głowę. Po pierwsze, nie było to raczej możliwe, aby Anita nie dostała czwórki, po drugie – na ten obóz czekałyśmy przez cały rok! Nie mieściło mi się w głowie, że przez głupią ocenę Anita zrezygnowałaby z takiej przyjemności. A jednak. To był trudny sprawdzian. W klasie posypały się jedynki. Oczywiście moja przyjaciółka dostała najlepszy stopień, ale i tak było to... tylko trzy plus. Chciałam sama pobiec do nauczycielki i ubłagać ją, żeby podwyższyła Anicie ocenę. Wiedziałam jednak, że moja przyjaciółka nigdy nie pozwoliłaby na ocenianie jej z litości! Oprócz mnie nikt z klasy nie wiedział, jak trudną ma sytuację rodzinną. Na zebrania zawsze przychodził jej ojciec i Anita surowo zabroniła mu wspominać, że mama od nich odeszła. Tego dnia, po sprawdzianie, Anita przyszła do nas i oznajmiła spokojnie: – No cóż, nie pojadę na ten obóz. Zasłużyłam na surową karę. Będę się uczyła przez całe wakacje. Jak ja ją błagałam, żeby nie marnowała całego lata! Na próżno. Opowiedziałam o tym mojej mamie, bo wiedziałam, jakim jest autorytetem dla Anity. Liczyłam na to, że mi pomoże przekonać przyjaciółkę, żeby nie była dla siebie tak surowa. Mama jednak tylko spojrzała smutno: – W takich chwilach Anita jest tak podobna do Danki. Niestety... czasami myślę, że ona, mimo tego całego swojego opanowania i dojrzałości, jest bardziej podobna do Danusi, niż nam się wydaje. Dopiero wiele lat później dowiedziałam się, że ciocia Danka, mama Anity, też zachorowała w wieku dwudziestu kilku lat. Jakże żałuję, że nikt nie uprzedził mnie o tym wcześniej! Tymczasem my dorastałyśmy z Anitą wspólnie, razem zaczęłyśmy interesować się chłopcami i coraz później wracać do domu. Muszę przyznać, że moja przyjaciółka była ode mnie ładniejsza i pewnie w normalnych okolicznościach byłabym o to piekielnie zazdrosna, gdyby nie to, że cała postawa Anity po prostu odpychała od niej ewentualnych adoratorów. – Zobaczysz, będziesz starą panną – straszyłam ją, gdy kolejny raz ignorowała propozycję umówienia się na randkę albo unikała szkolnej dyskoteki. – Ale za to jaką wykształconą starą panną – żartowała Anita. Nie mogłam nie przyznać jej racji. Podczas gdy u mnie na włosku wisiała sprawa otrzymania świadectwa dojrzałości, Anita z łatwością zdobywała kolejne szczeble edukacji. Maturę zdała śpiewająco, potem dostała się na medycynę. Wiedziałam, że jej marzeniem była, o ironio losu, psychiatria, ale chyba dała się namówić komuś na wydziale i w końcu jako specjalizację wybrała pediatrię. Zamieszkała w akademiku w Lublinie i nie mogłyśmy się już tak często widywać. Ja mieszkałam dalej z rodzicami i zajęłam się grafiką komputerową. Wydawało się, że po trzech innych kierunkach, które zaczynałam zgłębiać w studium policealnym, ale których niestety nie skończyłam, to będzie prawdziwym strzałem w dziesiątkę. I rzeczywiście, w tej chwili pracuję jako pomocnik grafika w niewielkiej agencji reklamowej i całkowicie jestem pochłonięta pracą – a przynajmniej tak było jeszcze pół roku temu, do "wypadku" Anity... Ale wracając do wspomnień. Moja przyjaciółka nie należała do wylewnych. Jednak pewnego dnia, na trzecim roku studiów, kiedy przyjechała do domu na święta, nie mogłam nie zauważyć, że się zmieniła. Miała na sobie śliczny rudy golf, który cudownie podkreślał jej świeżą karnację i cała tak jakoś emanowała szczęściem. Nie byłabym prawdziwą przyjaciółką, gdybym od razu nie zgadła, że za tą zmianą musi stać jakiś mężczyzna: – Tak, zakochałam się! – przyznała nieśmiało Anita. – Poznasz go niedługo, na pewno się polubicie. Nie polubiliśmy się, ale nie zamierzałam tego Anicie mówić – robiłam dobrą minę do złej gry. Waldek wydawał mi się samolubnym samcem, który chciał całkowicie podporządkować sobie moją przyjaciółkę. I chyba mu się to udawało, bo Anita przy nim milczała jak trusia. A on był wtedy wniebowzięty. Musiał chyba być nią bardzo oczarowany, bo jeszcze zanim Anita skończyła studia, wzięli ślub. Była w tym dniu taka piękna, taka szczęśliwa! Ale w pewnym momencie wesela, zobaczyłam ją zapłakaną w jakimś kącie: – Boję się, że nie sprostam – szlochała. – To taka odpowiedzialność być matką i żoną. A Waldek tak we mnie wierzy... Złożyłam to wtedy na karb nawału emocji i poczęstowałam Anitę gromadą banałów o tym, jak pięknie ułoży się jej życie przy boku ukochanego mężczyzny. A następnego dnia, na poprawinach, moja przyjaciółka wyglądała kwitnąco i zabroniła mi wspominać o wybuchu, którego byłam świadkiem. Nie zamierzałam łamać danego jej słowa. A potem czas mijał, a ja o tym i, co tu kryć, trochę o Anicie, zapomniałam, bo sama się zakochałam. Krzysiek był grafikiem w mojej firmie, niestety żonatym. Czułam się winna, wikłając się w romans i całkowicie mnie ta sytuacja pochłonęła. Kompletnie nie interesowałam się światem zewnętrznym – w tym moją przyjaciółką. U niej zaś nie działo się najlepiej. Zamieszkała wprawdzie z mężem w nowej kawalerce w centrum miasta, ale Waldek okazał się despotycznym mężczyzną, który nie pozwalał jej dokończyć studiów i nieomalże wychodzić z domu. Moja mama była tam kilka razy, lecz, widząc bierność Anity, przestała odwiedzać swoją przybraną córkę: – Widać jej odpowiada taka sytuacja. – powiedziała mi nawet pewnego dnia z żalem. – Jeśli chciałaby utrzymywać ze mną kontakty, nie pozwoliłaby na takie traktowanie gości w swoim domu. Nie będę się mieszać w ich sprawy. Nie ma co dziwić się starszej kobiecie? Ale to ja, młodsza i będąca z Anitą najbliżej, powinnam była zauważyć, co tak naprawdę się tam dzieje. Gdybym wykazała choć odrobinę zainteresowania... Niestety, nawet kiedy Anita dzwoniła do mnie, ja w tamtym okresie miałam pilniejsze sprawy. Pamiętam taką sytuację: Anita bardzo chciała mieć dziecko. Dość długo nie udawało jej się zajść w ciążę, a kiedy w końcu się udało, straciła maleństwo na samym początku. Takie rzeczy się zdarzają i pewnie osoba odporniejsza psychicznie przeszłaby nad tym, po okresie żałoby, do porządku i zaczęła starać się dalej o potomstwo. Ale Anita wcale nie była taka odporna psychicznie, na jaką wyglądała. Pamiętam, że dzwoniła do mnie kilka dni po poronieniu. Pewnie potrzebowała się wygadać, wysłuchać, że wszystko będzie dobrze – ale trafiła na zły czas. Byłam wtedy akurat z Krzyśkiem nad jeziorem. Przekonywałam go, żeby zostawił dla mnie żonę. Było mi dobrze, czułam się kochana. Nie chciałam sobie psuć nastroju. Kilka razy odrzuciłam połączenie. Telefon więcej nie dzwonił, a kiedy spotkałyśmy się kilka dni później, Anita nie wyglądała na obrażoną: – Rozumiem, każdy ma swoje życie – powiedziała tylko, uśmiechając się, jak to ona, łagodnie. – A co tam u ciebie? I opowiadałam, a ona słuchała z rzadka coś wtrącając, bo słuchaczką była zawsze wspaniałą. Wróciłam do siebie przekonana, że odbyłyśmy wspaniałą, mądrą rozmowę – jakoś umknęło mojej uwadze, że tak naprawdę to był monolog, a ja nie zadałam sobie nawet trudu, by spytać – co u niej? Gdzieś tak po dwóch miesiącach dotarły do mnie niepokojące sygnały, że moja przyjaciółka straciła pracę. Wtedy też nie miałam czasu, żeby zadzwonić. Wysłałam tylko banalny sms, że wszystko będzie dobrze, i że na pewno znajdzie kolejne zatrudnienie. Anita na wiadomość nie odpowiedziała, a ja utwierdziłam się w przekonaniu, że wcale nie zależy jej na kontakcie ze mną. – Widać wystarcza jej mąż i nikogo już nie potrzebuje – powiedziałam nawet do mamy któregoś dnia. – Są takie kobiety. Anita przestała też pojawiać się na uroczystościach rodzinnych, na których do tej pory była stałym gościem. – A może coś u niej nie w porządku? - zagadywała mnie mama. – Jedź, odwiedź ją, tobie najbardziej wypada. Więc pojechałam którejś soboty z ciastem domowej roboty, ale nie była to najbardziej udana wizyta. Anita przez większość czasu milczała z ponurą miną, a ja nabrałam przekonania, że ona się po prostu wywyższa: – Skończyła studia, żyje w innym środowisku, teraz będzie miała nowych przyjaciół – powiedziałam nawet mamie, rozżalona efektami wizyty. – Nie zamierzam jej się narzucać. Jak postanowiłam, tak zrobiłam. Nie kontaktowałam się z przyjaciółką ładnych kilka miesięcy, zajmując się tylko swoim coraz bardziej skomplikowanym życiem uczuciowym (Krzysiek zaczął mnie zwodzić i, jak się po czasie okazało, wcale nie zamierzał odejść od żony), aż do tego feralnego dnia. Byłam właśnie w trakcie kłótni ze swoim kochankiem, kiedy zobaczyłam nieznany numer na wyświetlaczu: – Waldek? – zdziwiłam się, usłyszawszy głos męża Anity. – Jeśli chcesz zobaczyć swoją przyjaciółkę, to jest w szpitalu – powiedział beznamiętnym głosem. – Adres... Pakowałam się nieprzytomna ze zdenerwowania, a przez głowę przebiegało mi stado myśli: co mogło się stać: kolejny stracony dzidziuś? Wypadek? Prawda okazała się straszna. Anita próbowała popełnić samobójstwo. I to wcale nie pierwszy raz. Tym razem prawie jej się udało – ma potwornie zniszczoną wątrobę i uszkodzenia w mózgu, dlatego jest w śpiączce. Lekarze nie dawali wielkich nadziei – nie wiadomo, czy Anita kiedykolwiek się z niej obudzi. A potem, kiedy moja przyjaciółka leżała taka bezbronna wśród tych wszystkich rurek i przewodów, Waldek wszystko mi opowiedział. Anita od początku ich małżeństwa cierpiała na depresję. Możliwe, że nawet wcześniej, tylko nikt tego nie zauważył (czy mi się zdawało, czy przy tym zdaniu spojrzał w moją stronę oskarżycielsko?). Przed światem udawała pełną optymizmu, dzielną kobietę – nie było jednak dnia, by nie płakała w poduszkę wieczorami i nie mówiła mężowi o swoim niekończącym się lęku przed podjęciem odpowiedzialności. Później do lęku dołączyły też inne objawy – nie mogła spać, codziennie wiele godzin przewracała się w łóżku, a potem wstawała, niewyspana, ale udawała, że wszystko jest w porządku. Następnie doszły silne bóle brzucha – robiła już wiele badań i za każdym razem wychodziło, że to nerwica. Nieleczona, bo Anita panicznie bała się szpitala i za nic nie chciała dać się namówić na wizytę u psychiatry. Za bardzo lekarze tej specjalności kojarzyli się jej z chorobą matki. Nie miałam pojęcia o tym, że ciocia Danka, mama Anity, też cierpiała na depresję. Prawdopodobnie to ta ciężka choroba plus inne zaburzenia psychicznie sprawiły, że pewnego dnia postanowiła porzucić swoją rodzinę i rozpocząć nowe życie. Anita nigdy mi o tym nie mówiła, ale ponoć jako dorosła osoba dotarła do mężczyzny, z którym związała się wtedy jej matka i od niego dowiedziała się, że kilka miesięcy po przeprowadzce popełniła samobójstwo. Moja przyjaciółka nawet nie wiedziała, że od wielu lat była półsierotą... Czy to wtedy, kiedy dowiedziała się o śmierci matki, zaczęła zastanawiać się nad takim zakończeniem swojego życia? Czy dopiero kiedy po śmierci pierwszego dziecka dowiedziała się, że coś tam w niej popsuto i prawdopodobnie nie będzie mieć już potomstwa? Czy to o tym chciała ze mną porozmawiać?! A ja, głupia, pozostałam głucha na jej wołanie... Ostatnio nie szukała już kontaktu, bo miała zaostrzenie choroby. O tym też opowiedział mi Waldek. Coraz częściej zastawał swoją żonę po południu jeszcze w łóżku, w piżamie, zamyśloną, nieobecną... nie potrafił do niej dotrzeć. Próbował przekonać ją, by wzięła się w garść, ale jedyne, co Anita umiała, to zacząć płakać. Nie potrafił jej pomóc. Zaczął szukać innych kobiet, a najgorsze miało być dopiero przed nim. Pewnego dnia zastał swoją żonę nieprzytomną – okazało się, że próbowała popełnić samobójstwo. Nie powiedział wtedy o tym nikomu. Sam wezwał pogotowie i sam zadbał o to, by utrzymać sprawę w tajemnicy. Było mu tym łatwiej, że do jego żony nikt nie dzwonił ani nie przychodził (czy mi się wydawało, czy znowu Waldek spojrzał oskarżycielsko na mnie?). Zmusił Anitę do regularnych wizyt u psychiatry, ale to niewiele pomogło. Przyszła kolejna próba samobójcza, jego żona czuła się coraz gorzej. On sam, wychodząc z domu, nie wiedział, czy wracając zastanie ją w nim jeszcze, czy też może... nie potrafił się z tym zmierzyć. Znalazł sobie kochankę i u niej spędzał większość czasu. Anitę musiało to bardzo boleć, ale nigdy o nic nie pytała, nigdy nie chciała wiedzieć. Była tylko jeszcze bardziej nieobecna... Waldek mówił i mówił, a ja nie potrafiłam pokonać łez. Zawiodłam swoją przyjaciółkę, zawiodłam osobę, która była dla mnie jak siostra. Od wszystkich w życiu zaznała tylko zła, ja jedna powinnam być dla niej wsparciem, ja jedna powinnam pomóc jej w ciężkiej chorobie, która ją dopadła – i ja też ją zawiodłam. To dlatego odłożyłam teraz na bok wszystkie swoje zajęcia, zerwałam z Krzyśkiem – zresztą, cóż dobrego mogło z tego wyniknąć? A może jego żona cierpiała przez nasz romans, tak samo jak Anita przez nieustanne miłostki swojego męża? Przychodzę codziennie do szpitala. Opowiadam mojej najlepszej przyjaciółce o wszystkim: o jej mężu, o mojej pracy, o zwykłych, codziennych sprawach... Lekarze nie dają jej wielkich szans na wyzdrowienie, ale ja czasami mam takie wrażenie, że Anita leciutko się uśmiecha – i że wszystko rozumie. Więc wiem, że będę przychodzić do niej jeszcze bardzo długo, tyle, ile będzie trzeba. Teraz już bez problemu znajdę dla niej czas. Zawsze. Więcej prawdziwych historii:„Musiałem wybierać między życiem żony a dziecka. Nikomu nie życzę, by musiał podejmować taką decyzję...”„Miesiącami mamił mnie, że weźmie rozwód z żoną. Gdy zaszłam w ciążę, uznał, że jednak ją kocha i do niej wrócił”„Miał na mnie czekać, gdy ja wyjechałam, by zająć się chorą matką. Zamiast tego zniknął bez słowa i złamał mi serce” Witam! Mam 14 lat, podobnie jak moja Przyjaciółka, i zwracam się z problemem właśnie do Państwa, gdyż nie wiem co robić! Otóż zauważyłam niepokojące zachowania u niej. Kiedyś, owszem, była w "depresji", ale niedawno, może jakiś miesiąc temu, z tego wyszła i była taką osobą jaką była kiedyś - wesołą. Ale teraz znów wszystko powraca! A może nawet to ciągle było tylko ona udawała? Nie wiem. Ona bardzo dobrze się uczy, przez co osoby, które jej nie znają uważają ją za kujona... znaczy ja takich rzeczy nie zauważyłam, ale to ona tak twierdzi. Ma mamę, która uczy polskiego w gimnazjum. Gdy powiedziałam jej, że powinna się cieszyć, że jest taka mądra i nie zwracać na innych uwagę to powiedziała, że wcale nie jest inteligenta, że ona po prostu wie to wszystko z książek i ma tego dość, że ludzie postrzegają ją za kogoś innego niż jest. Uświadamiałam jej, że ma wspaniałą rodzinę, przyjaciół, dobrze się uczy, że ma warunki więc nie musi się przejmować innymi! A ona na to: nie można rezygnować z nikogo. Ale przepraszam bardzo, czemu ona ma przejmować się pustymi dzieciakami?! Spytałam czego jej brakuje... i zapadła cisza. Próbowałam pokazać jej, wraz z inną koleżanką, jak bardzo jest dla nas ważna, ale ona nadal czuje się nie potrzebna, ciągle powtarza, że nienawidzi świata i jest totalnym dnem! W tamte wakacje próbowała popełnić samobójstwo, niedawno też chciała, ale zrezygnowała... Ponadto zauważyłam świeże rany... ona się tnie! I mało tego, wydaje mi się, że ona się już od tego uzależniła. Ostatnio gdy się pocięła bez wstydu pokazała mi rany, bo normalnie ludzie to ukrywają, ale gdy chciałam z Nią porozmawiać dlaczego to zrobiła, to powiedziała, że nie mogę wiedzieć! Wczoraj gdy zaczęłyśmy z nią o tym rozmawiać to chodziła po ulicy, jęczała i wyżywała się na nas bijąc nas... Oczywiście nie tak mocno, ale... Te jej rozmyślania na temat samobójstw opisuje tak, jakby pisała książkę. Boję się o nią, ale kompletnie nie wiem jak temu zaradzić! Może dodam, że nie ma zbyt dobrych kontaktów ze starszą siostrą, na którą nie raz się mi żaliła, że ciągle wytyka Jej różne rzeczy, ciągle wygaduje coś na nią przy jej koleżankach i w ogóle. Nie raz też miała przez tę siostrę właśnie doła. Ostatnio zaczęłyśmy się oddalać od jednej z naszych wspólnych przyjaciółek, gdyż była ona przyczyną wielu smutków, rozczarowań i nerwów. Właśnie ona miała przez nią kiedyś wielkiego doła. Niedawno zrezygnowała z samobójstwa, o którym wspominałam, ale przyczyną jego prób było uczucie, że wszystkich rani. Niektóre osoby nawet boleśnie jej to powiedziały, a dokładnie 3, bardzo ważne dla niej osoby- siostra (opisana powyżej) przyjaciółka (od której się oddalamy) i jeszcze inna osoba. Ponadto ostatnio zaczęło się dziać coś z jej zdrowiem. Od jakiegoś czasu miewa mocne mdłości, a nawet wymiotuje. Dzieje się tak co kilka dni. Gdy jest jej niedobrze to mało je, bo wie że zwymiotuje... Rozmawiałam z nią o tym i z tego co mi powiedziała, wyszło, że nie było próby zagładzania ani odchudzania się. Była również u lekarza z tym problemem i powiedział on, że ona sama się blokuje (nie wiem o co z tym chodzi). Co do stanu psychicznego, to nie konsultowała się z żadnym psychologiem i ani jej w głowie o takie wizyty, mało osób wie o jej stanie, a rodzice w szczególności nie. Ostatnio do drugiej w nocy łaziła po mieście SAMA i rozmyślała... Boję się o nią! W poniedziałek jedzie na obóz i powiedziała, że się go boi: "Boję się tego obozu. Jak zwykle wszystko zwale i będą na mnie koty wieszać!" Nieraz powtarzała, że jest nudna, że nie jest zabawna itd, a to nie prawda! Jest naprawdę wspaniałą osobą, tylko nie wiem już jak do niej dotrzeć... Bardzo proszę o pomoc! Witam, mam pewien problem i niezbyt wiem gdzie mam się zgłosić, problem tkwi w tym że zakochalam się w swojej najlepszej przyjaciółce i trwa juz to dłużej niż rok, nie mam bladego pojęcia co mam z tym zrobić. Z racji że widuje się z nią dość często trudno jest mi jakoś z tym normalnie żyć. Jestem smutna, rozmyślam nad swoim sensem życia i okropnie się z tym czuje. Nie mam odwagi jej tego powiedzieć gdyż w sumie znam jej reakcje, ale tez trudno mi żyć z tym że nikomu tego nie powiedziałam KOBIETA, 18 LAT ponad rok temu Sport a depresja a co chciałaby Pani zrobić? Proszę pomyśleć co da Pani radość i szczęście którego obecnie brakuje, można też taką rozmowę przeprowadzić z psychologiem. Specjalista na pewno pomoże poradzić sobie z sytuacją 0 Witam to sytuacja, która wywołuje u Pani duże napięcie, boi się Pani konsekwencji przyznania się do swojego uczucia. Warto porozmawiać o tym najpierw z psychologiem i wspólnie zastanowić się jak rozwiązać ta sytuację. Pozdrawiam serdecznie. 0 Nasi lekarze odpowiedzieli już na kilka podobnych pytań innych znajdziesz do nich odnośniki: Zakochałem się w przyjaciółce: co robić? – odpowiada Lek. Anna Syrkiewicz Jak pomóc przyjaciółce, która rozstała się z chłopakiem? – odpowiada Mgr Marek Lisowski Jak rozmawiać z przyjaciółką o molestowaniu? – odpowiada Mgr Irena Mielnik - Madej Jak wspierać przyjaciółkę po próbie samobójczej? – odpowiada Mgr Magdalena Golicz Jak postępować z przyjaciółką, która często się obraża? – odpowiada Mgr Dorota Majlich Jak pogodzić się z przyjaciółką? – odpowiada Mgr Sylwia Motyl-Kośka Co mam zrobić, jeśli zakochałam się w kuzynie? – odpowiada Mgr Agata Pacia (Katulska) Czy mogę jakoś pomóc mojej przyjaciółce? – odpowiada Mgr Katarzyna Kulczycka Jak pomóc przyjaciółce? – odpowiada Paulina Witek Pogorszenie relacji z przyjaciółką po przeprowadzce do innego miasta – odpowiada Mgr Katarzyna Garbacz artykuły

jak powiedzieć przyjaciółce że się w niej zakochałam